Artykuły / Dla właścicieli firm
Dla właścicieli firmLink building to praca nad tym, żeby na twoją stronę linkowały cudze strony. Oferty na niego przychodzą do każdej firmy i mało kto rozpozna w nich różnicę. Opisujemy, jak przebiega cały proces, za co się płaci, jak długo to trwa i po czym poznasz dostawcę, który wie, co robi.
Oferta na link building prędzej czy później trafi do każdej firmowej skrzynki. Bywa w niej liczba, słowo „pakiet” i obietnica pozycji w Google. Ten tekst jest o tym, co naprawdę kryje się za tym słowem – i jak poznać, czy ktoś sprzedaje ci pracę, czy tylko pozycje w tabeli.
Link building to praca nad tym, żeby na twoją stronę linkowały cudze strony. Mówi się też o budowaniu linków zwrotnych. Powód jest prosty: wyszukiwarki i modele językowe czytają link jako rekomendację od strony trzeciej. Strona, na którą nikt nie linkuje, wygląda dla nich jak strona, o której nikt nie wie.
Słowo „building” – budowanie – jest w tej nazwie istotne. Nie chodzi o jednorazowy zakup, lecz o stopniowe tworzenie sytuacji, w której istnieje powód, żeby ktoś o tobie pisał. Kto rozumie to jako zakupy, kończy z listą adresów. Kto rozumie to jako budowanie, kończy z profilem medialnym, który za dwa lata pracuje dla niego sam.
Uczciwa współpraca ma pięć faz. Nie muszą się tak nazywać, ale wszystkie muszą tam być.
Dwie z nich warto rozwinąć, bo właśnie na nich najczęściej się to łamie:
Cena link buildingu składa się z trzech pozycji. Rozsądna oferta ma je rozpisane.
Gdy w ofercie widzisz tylko jedną liczbę za „pakiet”, nie wiesz, ile z niej idzie do mediów, a ile do marży. To samo w sobie nie jest oszustwem – agencja ma prawo do marży za wykonaną pracę – ale to powód, żeby pytać, gdzie ta publikacja właściwie wyjdzie.
Mniej, niż się oczekuje. Według analizy Ahrefs mniej więcej miliarda stron 66,3% z nich nie ma ani jednego linku z cudzej domeny, a kolejne 26,3% ma jeden do trzech. Poprzeczka wisi nisko – pojedyncze linki z trafnych mediów wyniosą cię ponad średnią twojego otoczenia. Pozostałe liczby wraz z zastrzeżeniami podsumowaliśmy w przeglądzie co mówią badania.
Rozsądny roczny plan dla mniejszej firmy wygląda raczej jak trzy do sześciu dobrze wybranych publikacji niż pięćdziesiąt linków znikąd. Koszt podobny, wynik nieporównywalny.
Link building to nie kanał performance. W pierwszych tygodniach nie dzieje się prawie nic, efekt sumuje się w miesiącach, a potem zostaje. Rozsądny horyzont oceny to trzy do sześciu miesięcy od publikacji.
Kto obiecuje pozycje w miesiąc, albo nie mówi prawdy, albo sprzedaje coś innego. A kto gwarantuje konkretną pozycję w Google, gwarantuje coś, nad czym nie panuje – tego nie potrafi nawet sam Google.
W praktyce są trzy możliwości i każda ma swoją cenę:
Cokolwiek wybierzesz, pytania zostają te same: gdzie to wyjdzie, ilu ma czytelników, czy zostanie online i po czym poznam, że to zadziałało.
Gdy na wszystkie cztery przyjdzie konkretna odpowiedź, masz do czynienia z kimś, kto tę pracę rozumie. Gdy nie, oszczędzisz pieniądze i pół roku czekania – szczegółowa lista sygnałów ostrzegawczych jest w artykule o zakupie linków. A jeśli rozważasz konkretnie publikację w medium, czytaj, czego oczekiwać od artykułu PR.
Nechte jméno, e-mail a telefon a odemkneme vám online audit AI viditelnosti + checklist „Doporučuje vás AI?“ ke stažení.
Chcete rovnou nakupovat PR články a zmínky? Vyzkoušet Linketicu · Nezávazná poptávka na míru
Zadáním kontaktu souhlasíte s jeho použitím pro zpřístupnění auditu a zaslání tipů. Údaje nepředáváme dál. · Linketica.com